• Wpisów: 1599
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 13:26
  • Licznik odwiedzin: 223 870 / 2603 dni
 
weronikalps
 
Pegazica biegła przez ulicę z płaczem.Czy Panna Lewson miała rację? Nikt tego nie wie i się nie dowie.Lecz Stella przyjęła to sobie do serca...Po jej policzkach co chwilę spływały łzy,a oczy były już od dawna mokre od płaczu.
Nagle klacz usłyszała swoją ulubioną piosenkę.Leciała z jej telefonu,gdyż ktoś próbował się do niej dodzwonić.Wyjęła komórkę z torby i łkając odebrała połączenie:
- Hej Stella,dobijałam się do ciebie z piętnaście razy! - odezwał się znajomy głos.
- Cześć Nasari......
- I jak tam? Zdałaś? Kiedy wyjeżdżasz? A czy na długo? - brązowowłosa zasypywała ją pytaniami.
- Nigdzie nie wyjeżdżam....- odparła ze wzruszeniem.
- Jak to nie?
- Pani Le....ona....ona....uważa,że ja.....
- Że ty co......? - spytała Nasari,lecz nie usłyszała odpowiedzi.....
                   
                *****

- Czy ona żyje?
- Co jej jest?
- Na Celestię,co z nią doktorze?!
Kucyki były ciekawe odpowiedzi lekarza.Ten zaś odpowiedział poważnie:
- Waszej koleżance nic nie jest,nie zaliczając faktu,że.....
- Że co? Coś jej jest??? Złamała skrzydło? A może kopytko? - wciąż się dopytywali.
- Musi poleżeć kilka dni w szpitalu...
Wszyscy odetchnęli z ulgą.
- Uff.....Już myślałam,że coś poważniejszego.A czy moglibyśmy z nią porozmawiać?
- Jasne.Tylko proszę się streszczać,ponieważ panna Cloud musi odpoczywać - odpowiedział lekarz.
Kucyki weszły do sali.Stella na widok przyjaciół od razu się uśmiechnęła.
- Stella czy to ty??? - krzyczał Louis jak opętany.
- Kim jest Stella? - zapytała zdziwiona pegazica.
- Aaa Stella nie pamięta kim jest! O nie i nie pamięta mnie! Nieee! - Louis popadł w panikę.
- Ech,ty głuptasie! - zaśmiała się Cloud -  Tylko żartowałam.
- Uff,ulżyło mi....To dowód na to,że to ty.
- A tak naprawdę co się stało? Co ja tu robię,w szpitalu? - dziwiła się zielonooka.
- Miałaś podobno wypadek,wpadłaś pod powóz dostawcy pizzy.Przynajmniej tak powiedziała nam Lizi - wytłumaczyła Nasari.
- Lizi? Kim ona jest?
Lizi była fioletową pegazicą o równie fioletowej grzywie i czerwonych oczach.
- To ona cię znalazła i zadzwoniła po karetkę - powiedziała pegazka wskazując na fioletowoskórą Lizi.
- Dzięki - podziękowała Stella.
- Heh,proszę....- rzekła nieśmiało fioletowa "wybawicielka".
- Dobrze,okej,jeśli wszystko już wyjaśnione, to dobrze,ale powiedz nam jak ci poszło na teście.
- No właśnie,powiedz! - dociekała Nasari.
- Wierzcie mi,nie chcecie się tego dowiedzieć.....
- To znaczy,że ty....?
- Tak.Pani Lewson nie spodobała się moja praca.....- odrzekła ze smutkiem.
- Co? - nie dowierzał Louis - Jakie z niej babsko! Ja się z nią policzę! Oooj dostanie jej się!
W tym samym czasie do pokoju wszedł doktor,który najwidoczniej usłyszał słowa piegowatego kucyka.
- Dobrze moi drodzy,to już koniec odwiedzin na dziś.Możecie też jutro przyjść - zwrócił się do grupki pegazów.
- Pa Stella! - powiedzieli wszyscy i wyszli.
Tylko Lizi została,gdyż przez ten cały czas gapiła się na doktora.
- Ekhem.
- Ach,tak,przepraszam. - zarumieniła się i również wyszła.

                      C.D.N.

Podoba się? ;3 Długie troszeńkę xD Gratuluję i dziękuję tym,którzy dobrnęli do końca.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków